Wybierając się na Korfu, od samego początku wiedzieliśmy, że nie spędzimy całego pobytu w Sidari – bardzo chcieliśmy zobaczyć coś poza tą uroczą miejscowością. Jak się okazało, troszkę przeceniliśmy swoje możliwości… Ale czekało na nas także sporo pozytywnych zaskoczeń. Zapraszam do wspólnej podróży po północno-zachodniej i środkowej części Korfu!
W pierwszej części posta o rowerowym zwiedzaniu Korfu 🙂
Rowerem poprzez świat
Już na samym początku powiem, że wycieczka rowerowa nie była najbardziej trafionym pomysłem… Jak się okazało, całą drogę z lotniska przespaliśmy, więc nie zarejestrowaliśmy, jak przedstawia się ukształtowanie terenu. A przedstawia się mniej więcej (z przewagą więcej): w górę-w dół-w górę-w dół. Nasza nieszczególnie wyczynowa kondycja w połączeniu z palącym słońcem i brakiem wiatru stanowiła nie lada wyzwanie. Rozciągnęło to znacząco czas naszego przemieszczania się z miejsca na miejsce – na szczęście głównymi punktami na liście były plaże! Więc wypożyczenie rowerów jest pomysłem, który warto kilka razy przemyśleć. Nie żebyśmy nie zastanawiali się, dlaczego nikt nie jeździ na dwóch kółkach po okolicy…
Ale przejdźmy do bardziej optymistycznych informacji. Miejsc, w których można wypożyczyć rowery (albo skutery i quady) jest w Sidari sporo. Jeden rower na cały dzień to koszt około 8€. W zestawie dostaliśmy zapięcie, a stan pojazdu mogę śmiało ocenić na dobry plus.
Przylądek Drastis – uczta dla oczu!
Najbardziej wysunięta część przylądka jest własnością prywatną (wstęp płatny) i prowadzi do niej bardzo piaszczysta droga. Najpiękniejszy widok można jednak uchwycić wcześniej, nie ma potrzeby jechania na sam cypel. Krajobraz jest niesamowity! Drastis to jedno z najchętniej odwiedzanych miejsc, więc ciągle pojawiają się tam ludzie, aby przez kilka chwil podziwiać widoki.
Ogromnym atutem poruszania się po Grecji jest dokładne oznaczenie ważnych miejsc. Grecy dbają, aby do miejscowych wizytówek prowadziły liczne drogowskazy.
Plaża Logas – skalna ściana
Aby dostać się na plażę, trzeba zejść w dół klifu po dość długich i stromych schodach, a to co widzimy ciężko nazwać plażą, gdyż pomiędzy morzem a ogromną skalną ścianą znajduje się jedynie cieniutki pasek piasku. Mimo to, zdecydowanie warto zajrzeć w to piękne miejsce. Może ciężko tu plażować ale spokojnie można zażyć kąpieli w tak urokliwych warunkach.
Na wyprawy poza Sidari, warto zabrać ze sobą buty do wody (mądry Polak po szkodzie!). Jak się okazuje, plaża, z której korzystaliśmy na co dzień w naszej miejscowości była chyba jedyną zupełnie pozbawioną kamieni plażą. Natomiast na plaży Logas, zetknęliśmy się z pasem drobnych kamieni, przez które trzeba było przebrnąć, aby dostać się do przejrzystego i piaszczystego dna.
Plaża Gialos – wymarzony odpoczynek
Spośród wszystkich plaż odwiedzonych podczas wypraw poza Sidari, ta podobała mi się zdecydowanie najbardziej. Bardzo możliwe, że było to spowodowane nieziemskim wysiłkiem, którego musiałam doświadczyć, aby tu dotrzeć. Droga była kręta, głównie pod górkę, a ostatni odcinek prowadził zdecydowanie z górki na pazurki. Po dotarciu na plażę, miałam już w głowie myśl, że droga w dół, jest także jedyną drogą powrotną.
Plaża Gialos również nie należy do najszerszych (mogła mieć może ze 2-3 metry), ale jest za to długa. Przy brzegu również znajduje się wąski pas kamieni, a później trzeba przejść dobrych kilkanaście metrów alby woda sięgała szyi. Zdecydowanym atutem jest także klif, który w odpowiednich godzinach daje schronienie w cieniu.
Pamiętam, jak przed wyjazdem do Grecji ktoś powiedział mi (lub gdzieś wyczytałam), że plaże na Korfu są bardzo zatłoczone. Jakież było nasze zdziwienie, kiedy na tej plaży były z nami może z 4 osoby… Prawdopodobnie wynikało to z nie najlepszej lokalizacji. Na plaży Logas rzeczywiście tych osób było więcej, ale zatłoczeniem i tak bym tego nie nazwała.
Mapy Google niestety nie mają opcji wyznaczania tras rowerowych na Korfu, więc zamieszczam taką zaplanowaną dla samochodu. Warto zwrócić uwagę na brak ścieżek rowerowych, nieoświetlenie dróg, zakręty i zawijasy oraz ogromne krzaki na poboczach. Zdecydowanie trzeba być bardzo ostrożnym i poruszać się raczej za dnia.
Niebawem część druga posta. Po doświadczeniu zdobytym na rowerach, będziemy poruszać się samochodem. Z klimatyzacją!
P.S.
Jeśli spodobał Ci się wpis – zapraszam do polubienia Wydry w opałach na Facebook’u i komentowania 🙂
M. Korwin-Kochanowski, D. Snoch, Korfu, Lefkada, Itaka, Kefalonia, Zakynthos, Helion, 2016