Izrael Podróże małe i duże

Co warto przywieźć z Izraela? Jakich spodziewać się cen?

Przed każdym wyjazdem staram się sprawdzić co ciekawego, dobrego czy interesującego można przywieźć z miejsca, w które się wybieramy. Oczywiście przed wyjazdem do Izraela zrobiłam to samo i lista takich produktów bardzo nam się przydała. Nie może być inaczej – czuję się zobowiązana do przygotowania wpisu o tym, co warto sobie przywieźć z Jerozolimy i okolic, oraz jakich cen niektórych produktów można się spodziewać

Dolary ($) czy szekle (ILS)?

Z przyczyn oczywistych (nie znaleźliśmy we Wrocławiu kantora z szeklami) polecieliśmy do Izraela z dolarami, wiedząc, że na miejscu bez problemu wymienimy je na lokalną walutę. Wartość jednego szekla jest w przybliżeniu równa wartości jednej złotówki (na dzień dzisiejszy 1 PLN=0,92 ILS).

Poszukując kantora do wymiany pieniędzy, warto zwrócić uwagę na pobieraną prowizję – jest to niepotrzebny dodatkowy wydatek, z którym można się spotkać. Istnieje również możliwość wypłaty dolarów z konta, płacąc w kantorze kartą, ale niestety trzeba liczyć się z dodatkowymi opłatami, o których niekoniecznie zostaniemy poinformowani…

Nam udało się najkorzystniej wymienić dolary w hotelu w Betlejem, do którego przyszedł 'bankier’ wymieniający walutę. Po korzystnym kursie wymienialiśmy także pieniądze w Nazarecie. Z doświadczenia możemy powiedzieć, że warto mieć przy sobie obie waluty: w dolarach opłacało się płacić głównie za pamiątki, natomiast w szeklach za jedzenie.

Ceny z kosmosu

Jak się okazało, w samej Jerozolimie jest bardzo drogo – zwłaszcza jeśli chodzi o jedzenie. Rozumiem, że jest to miasto turystyczne i bardzo oblegane, jednak 12ILS za pitę z samą oliwą i przyprawą było dla mnie przesadą. Kiedy A. próbował zaproponować 20ILS za dwie sztuki, piekarz z kamienną twarzą rzucił tylko: Fixed price! (Cena nie do negocjacji!). Podobnie z ceną wody w niektórych sklepach, która dochodziła do 10 ILS za półtora litra…

Jedyną tanią rzeczą były suche pity, które można było kupić w pakiecie: 15 sztuk za 10ILS. W połączeniu z hummusem były one naszą główną przekąską podczas zwiedzania. Jako prawdziwi Polacy, próbowaliśmy oczywiście znaleźć chleb – nawet nam się udało, jednak kosztował 16ILS, co skutecznie skierowało nas po raz kolejny w stronę pit…

Minusem kupowania jedzenia jest zdecydowany problem ze zbiciem ceny. Sprzedawcy idą na rękę jedynie w razie kupowania wielu sztuk, a i tak upust jest niewielki. W centrum Jerozolimy na każdym kroku stoją charakterystyczne wózki, przy których sprzedawane są wszelkiego rodzaju smakowicie wyglądające bułki. Niestety rozpieszczeni handlarze nie chcą nawet słyszeć o zejściu z ceny – doskonale wiedzą, że za chwile znajdzie się ktoś, kto będzie gotów zapłacić horrendalną kwotę (15ILS) za bułkę pokroju polskiej drożdżówki!

Wniosek? Warto kierować się starą zasadą: im dalej od centrum – tym taniej. Wyjątkowo dobrze sprawdziło się to w Autonomii Palestyńskiej, gdzie za pitę z warzywami i falafelami płaciliśmy 1$, a za kebab 2$ (w Nazarecie identyczny kosztował 6$).

Izraelskie smaczki

Moim ulubionym miejscem, w którym niekoniecznie robiliśmy zakupy ze względu na ceny, był targ w starej części Jerozolimy. Właściwie obszar wewnątrz murów, to jedno wielkie targowisko, pośrodku którego znajduje się Bazylika Grobu. Swoje stragany mają tam muzułmanie i żydzi (oczywiście w osobnych częściach). Miejsce to jest bardzo specyficzne, ciasne i tłoczne, pełne zapachów, kolorów i hałasu. Oczywiście nie brak także śmieci, które sprzedawcy wystawiają zazwyczaj przed swoje sklepiki. Co i gdzie w takim razie warto kupić?

Kosmetyki z Morza Martwego

Takich kosmetyków jest w Izraelu od zatrzęsienia. Oczywiście nie warto kupować ich w okolicy samego Morza Martwego lub w kurortach przy nim się znajdujących. My niestety zrobiliśmy ten błąd, że nie szukaliśmy najtańszego sklepu, tylko zrobiliśmy część zakupów już na początku pobytu. Generalnie ceny  są wysokie – przeważnie zaczynają się od 10$, dlatego warto szukać miejsc ze specjalną promocją. W samym centrum Betlejem udało nam się takową znaleźć: 50% ceny dla grup z księżmi (oferta dotyczyła całego asortymentu). Tak więc za litrowy żel pod prysznic zapłaciliśmy 9$, za balsam do ciała 10$ za 500ml i 3,5$ za 300ml.  Dające do myślenia jest to, że skoro sprzedawcy mogą sobie pozwolić na takie upusty, to muszą kupować te produkty w dużo niższych cenach…

Pod koniec wyjazdu w samym centrum Jerozolimy znaleźliśmy małą drogerię, gdzie ceny były bardzo przystępne. Za krem do rąk zapłaciłam tam 5ILS. Warto wspomnieć, że kosmetyki z MM mają ładne, ale bardzo intensywne zapachy, zdecydowanie inne niż produkty, z którymi stykałam się do tej pory.

Bardzo polecanym produktem jest także błoto z dna MM, którego nie można nazbierać na plaży (kontrola graniczna), ale można kupić. Tak więc zrobiliśmy,  choć jeszcze nie mieliśmy okazji go użyć. Kosztowało 3$ po zniżce we wcześniej wspomnianym sklepie.

Przyprawy

Ich kupowanie sprawiło mi chyba największą frajdę! Sklepiki z nimi kuszą zapachem i barwami. Od początku wyjazdu poszukiwałam polecanej przyprawy Za`atar, którą kupowaliśmy po około 5ILS za 100g. Skusiliśmy się także na paprykę słodką (10ILS za 100g) i kardamon (20ILS za 100g). Ciekawym nabytkiem była spora paczka (300-400g za 6ILS) kory cynamonu, która idealnie nadaje się do herbaty.

Hummus

Przed wyjazdem do Izraela nawet go nie próbowałam. W hotelu był najprawdopodobniej świeżo przygotowywany i przez to przepyszny! Zjadałam go wręcz kilogramami, dlatego też kupiliśmy go 'na wynos’ w puszce. Polecony przez sprzedawce, pół kilo za 6ILS – jest smaczny, ale niestety ani trochę nie przypomina w smaku tego z hotelu.

W praktycznie każdym sklepie można także było kupić tahini (pół kilo za około 10ILS), więc można samemu przygotować hummus na bazie izraelskich składników.

Chałwa

Nigdy nie byłam fanką chałwy, jednak w Izraelu wszystko się odmieniło! W hotelu na szwedzkim stole serwowali ją do śniadania. Można kupić ją w wielu rozmiarach: batoniki (1- 1,5ILS), bloki 500g (9ILS) czy też zapakowane w małe paczuszki i pudełko – za które strasznie przepłaciliśmy (6$…).

Bakalie i słodycze

Bardzo smakowały mi słodycze na bazie sezamu. Wszędzie można było kupić batony z sezamowym spodem i bakaliową mieszanką połączone miodem (2-3ILS za sztukę). Genialne były także solone mieszanki prażonych migdałów, pistacji, nerkowce, które można było kupić za około 6ILS za 100g.

Kaszmirowe szale

Ileż ich tam było! We wszystkich kolorach tęczy! Ceny także przeróżne. Wybierając szal dla siebie warto sprawdzić jakość (ja to robiłam 'na dotyk’), gdyż spotkałam się z trzema grubościami. Najtańsze były oczywiście te najcieńsze. Ja kupiłam sobie te średniej grubości. Wybierałam takie, które miały prostokątną naklejkę z potwierdzeniem materiału wykonania (na ile była ona prawdziwa nie wiem, ale dawała jakieś złudzenie).

Oczywiście najbardziej opłaca się kupować wiele sztuk. Dobrałyśmy się we trzy i utargowałyśmy 9 sztuk po 3$ za jeden – najwyraźniej była to rzeczywiście niska cena, bo sprzedawca zrezygnowany powiedział A bierzcie! Targowanie zaczęłyśmy od około 12$ za sztukę i oczywiście według sprzedawcy była to bardzo dobra cena (Special price for you, my friend!).

Przy takich zakupach warto sobie ustalić cenę, za jaką jesteśmy gotowi kupić dany produkt. Jeżeli podczas targowania tą kwotę osiągniemy, nie wypada nie kupić towaru. Warto też pamiętać, że często dopiero gdy opuszczamy sklep, handlarze najbardziej schodzą z ceny i są gotowi krzyczeć za oddalającym się klientem.

Wyroby ze skóry wielbłąda

Polecano nam zwłaszcza sandały, jednak w rezultacie ich nie kupiliśmy, gdyż cenowo wychodziło porównywalnie do sandałów w Polsce. Na ile rzeczywiście są skórzane? Nie potrafię powiedzieć. Osoby, które sobie je kupiły miały mieszane odczucia (farbowały stopy).

Bardzo ładnie prezentowały się także torebki czy portfele. Przy kupowaniu produktów tego typu warto pamiętać o targowaniu się! I dobrze jest wcześniej popytać ludzi, do jakich cen można zejść. Pośród osób z naszej grupy byli tacy, którzy zapłacili 33$, 17$ lub 10$ (!) za parę.

Dewocjonalia

W Jerozolimie można było kupić wszystko! Nawet korony cierniowe… (!) Nasz ksiądz przewodnik podpowiadał nam, żebyśmy kupowali dewocjonalia u chrześcijan, co też staraliśmy się czynić. Oczywiście najpopularniejsze są różańce z drzewa oliwnego (paczka 12 sztuk za 5$) z napisem Jerusalem (lub Bethlehem). W mieście narodzenia Jezusa dostępne były piękne drewniane szopki, z ogromną ilością szczegółowych elementów, których ceny sięgały kilku tysięcy dolarów.

Artykuł:Cena: (1ILS~0,92PLN)
Jerozolima
Art. spożywcze:
Woda 1,5 l10 ILS
Pita z zatarem12 ILS
Suche pity 15 szt.10 ILS
Chleb europejski (Nazaret)16 ILS
Bułka ala drożdżówka15 ILS
Inne:
Szal kaszmirowy3-12$
Sandały ze skóry wielbłądziej10-20$
Krem do rąk5 ILS
Błoto z Morza Martwego3$
Betlejem/Bet Sahur:
Granat 1kg7 ILS
Pomarańcza 1 kg4 ILS
Mała chałwa1 ILS
Chałwa 1kg20 ILS
baton z sezamem i orzechami2-3 ILS
Przyprawy:
Zatar 100g7,5 ILS (Nazaret-4 ILS)
Papryka słodka 100g10 ILS
Kardamon 100g20 ILS
Cynamon 400g kora6 ILS
Posiłki:
Shawarma25 ILS Nazaret
Dewocjonalia:
Różańce z drzewa oliwnego 12 szt5$
Palestyna:
Kebab z falafelami1$
Kebab z mięsem2$

Do zapamiętania!

Podczas robienia zakupów, trzeba się targować! Dobrze jest też rozeznać się w terenie i sprawdzić czy gdzieś nie uda się znaleźć produktów w niższych cenach, gdyż różnice mogą być naprawdę duże (jeszcze zanim zaczniemy się targować!).

Jeśli wybieracie się do Izraela, to zachęcam do przywiezienia czegoś, czego w Polsce nie kupicie albo tam jest dużo tańsze i smaczniejsze.

A już niebawem – uczta smaków, czyli czego warto w Izraelu skosztować. Zapraszam!


PS. Jeżeli spodobał Ci się ten post, zostaw komentarz lub polub moją stronę na fb 🙂

22 Comment

  1. Niestety, te szale „kaszmirowe” nie są z prawdziwego kaszmiru… Choć mają widoczne metki (te z obrazkową instrukcją konserwacji) z napisami „100% cashmere Gift from Jerusalem” i doczepiane papierowe etykietki „Gift from Jerusalem, Holy Land”, na których jest jeszcze dodatkowo napisane „Be aware of imitation. Original vip cashmere fine blend”, to można znaleźć malutkie wszywki z prawdziwym składem surowcowym. Co w zestawieniu z tymi krzyczącymi napisami o prawdziwym kaszmirze jest wręcz śmieszne 😉 Mój „kaszmirowy” szal jest z 65% bawełny i 35% poliestru ;P
    Mimo tego i tak uważam, że szale są piękną pamiątką. Za te ok. 3 $ i tak warto 😉

  2. A jak wygląda sprawa z przewiezieniem torebki lub sandałków przez granicę. Można to zrobić bez problemu czy istnieje możliwość że zostaną one skonfiskowane podczas kontroli.

    1. W Izraelu istnieją dwa rodzaje cenowe chleba. Chleb standardowy, dostepny w każdym sklepie spożywczym w cenie ok. 2 $ za kilo, oraz dużo rodzajów chlebów specjalnych, gdzie ceny , rzeczywiście są w granicach 4 $ za 700 g,

  3. Proszę zwrócić uwagę na transakcje przy użyciu karty- może się okazać, że sprzedawca podaje cenę w szeklach a nabija w dolarach lub euro. W ferworze zakupów może to umknąć i wtedy okaże się, że zapłaciliśmy czterokrotność wartości.

  4. Z tym jest różnie w zależności od wielkości, kształtu, zdobień, etc. Menorę można kupić za ok 25$ taki 21cm (wykonanie takie sobie) a w sklepie z dewocjonaliami obok pola pasterzy za 40-45$ (cena po utargowaniu), z certyfikatem 🙂 – wyjściowa cena ok 70$.

  5. Bardzo fajny i praktyczny wpis! o to mi chodziło.
    Za miesiąc lecimy do Izraela więc każda informacja jest bardzo przydatna.
    Dziękuję!:)

  6. Świetnie , lekko napisane teksty! Za kilka dni lecimy do Izraela i z ciekawością zagłębiam się w lekturę. Pozdrawiam !

  7. Polecam pobranie aplikacji Revolut i wyrobirnie w niej karty walutowej zero prowizy za kupno danej waluty z pln na inna i kurs ok

  8. Niestety w rejonach turystycznych wszędzie, w Polsce również, ceny nie mają granic, przykłady: Kraków i Jerozolima. Do rzeczy:
    1. Chleby standardowe są dofinansowywane przez rząd izraelski i są dostępne w kazdym sklepie spozywczym w Izraelu za 7 IS za kilo. Prócz tego istnieje wiele chlebów specjalnych, rzeczywiście za ok. 15 – 17 is za 700 g. Do wyboru.
    2. Humus, tak lubiony przez Polakow w Izraelu, to po prostu Ciecierzyca ( lub inaczej groch wloski) dostępna w każdym polskim sklepie. Przepis dostepny na stronach przepisów w Izternecie. W czasie kilkuletniego pobytu w Polsce robiliśmy w domu wspaniały humus, z polskich materiałów który byl rewelacja dla gości.

  9. Możesz jakoś dokładniej opisać jak znaleźć tę małą tanią drogerię, o której piszesz? Może jakieś zdjęcia albo oznaczenie na mapie? Będę wdzięczny 🙂 Pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *