Uczta smaków, czyli czego warto skosztować w Izraelu

Jak zapewne już udało się zauważyć – lubię jeść! Nie byłabym wiec sobą, gdyby nie powstał post o tym, co zjadłam w Izraelu. Miałam to szczęście, że w naszym hotelu serwowali mało 'hotelowe’ i europejskie dania, dzięki czemu mogłam spróbować różnych lokalnych potraw. Choć nie potrafię większości z nich nazwać, to zupa z soczewicy czy kukurydzy wywarły na mnie duże wrażenie – aczkolwiek w Polsce raczej bym się nie skusiła… Jednak jak już między słowami wspominałam, ten wyjazd poszerzył moje horyzonty smakowe. Zapraszam do zajrzenia w nasze talerze!

Co warto przywieźć z Izraela? Jakich spodziewać się cen?

Przed każdym wyjazdem staram się sprawdzić co ciekawego, dobrego czy interesującego można przywieźć z miejsca, w które się wybieramy. Oczywiście przed wyjazdem do Izraela zrobiłam to samo i lista takich produktów bardzo nam się przydała. Nie może być inaczej – czuję się zobowiązana do przygotowania wpisu o tym, co warto sobie przywieźć z Jerozolimy i okolic, oraz jakich cen niektórych produktów można się spodziewać

Pustynia Judzka i Morze Martwe

Dzień, w którym odwiedziliśmy Pustynię Judzką i Morze Martwe zapadł mi w pamięci z wielu powodów. Po pierwsze, pustynię wyobrażałam sobie zupełnie inaczej! W moim umyśle określenie 'pustynia’ zostało powiązane z czymś piaszczystym, płaskim (ewentualnie lekko pofalowanym) i ciągnącym się daleko za horyzont.

Rzut oka na muzułmanów, czyli jerozolimska mekka

Chcielibyśmy w tym poście opowiedzieć Wam o naszym (tak, współautorem postu jest A.) spojrzeniu na kulturę islamu. Od pierwszych chwil w Izraelu wiedziałam, że Arabowie są głośni i bardzo otwarci na turystów – zwłaszcza gdy chcą Ci coś sprzedać (Special price for you, my friend!). Nie miałam jednak przed tym wyjazdem jakiegoś konkretnego obrazu społeczności muzułmańskiej, która bardzo wyraźnie kontrastowała z kulturą żydowską (o tym w jednym z kolejnych postów).

Izrael – Pierwsze wrażenie

Nie tak łatwo ułożyć w słowa te 12 dni, które dane nam było spędzić w Izraelu i Palestynie. Był to czas pełen emocji i nowych doświadczeń, które ciągle próbuję w jakiś sposób sobie uporządkować. W taki sposób powstał post opisujący moje pierwsze wrażenie z wyjazdu, do przeczytania którego gorąco zapraszam.

Ach te powroty…

Wróciliśmy! Cali, choć zdecydowanie nie zdrowi, ze zniszczona walizką i zostawionym w samolocie Kindlem (własność męża, który dobrodusznie stwierdził, że zawsze o wszystkim pamiętam, więc mogło mi się zdarzyć). Do tej pory otrząsamy się z minimalnego szoku kulturowego, jakiego doznaliśmy i próbujemy wrócić do rzeczywistości. Mimo to – warto było!