Pyszne batoniki owsiane z dodatkami

Kilka dni temu poszukiwałam przepisu na szybką i łatwą przekąskę, koniecznie bez pieczenia. To co znalazłam, przerosło moje oczekiwania! Batoniki owsiane? Spodziewałam się zdrowej przekąski, które nie zawsze są smaczne. A tutaj taka niespodzianka! Jestem oficjalnie zakochana i planuję na stałe wprowadzić je do swojego życia. Musicie spróbować!

Zdobywamy zamek Książ!

Moja miłość

Od dziecka uwielbiam zwiedzać zamki! Jak tylko nadarzy się okazja, staram się o jakiś zahaczyć (sesja ślubna jest tego przykładem), a odkąd zostaliśmy zmotoryzowanym małżeństwem, trafia się ich więcej. Co więcej, ostatnio pogoda zachęca do wychodzenia z domu (w końcu!), więc postanowiliśmy wybrać się do jednego z najpiękniejszych zabytków na dolnym śląsku – a zdecydowanie mojego ulubionego, czyli zamku Książ. Jego historia rozpoczyna się w XIII wieku, jednakże pomimo upływu setek lat, dzięki wysiłkom kolejnych właścicieli i zarządców, wciąż prezentuje swoją świetność. Jest to trzecia pod względem wielkości tego typu budowla w Polsce, otoczona parkiem krajobrazowym i zielonymi tarasami, w sam raz na spacer i lekcję historii. Jak dla mnie – połączenie idealne!

Szaszłyki z kurczakiem i warzywami

Jeszcze rok temu moje jedzenie szaszłyków polegało na wyjadaniu mięsa i oddawaniu Adrianowi warzyw… Coś się jednak zmieniło, gdyż tydzień temu po raz pierwszy zjadłam wszyściuteńko! Sama się zdziwiłam, więc postanowiłam podzielić się z Wami przepisem mojego taty (po raz kolejny niezawodnego w kuchennych natchnieniach).

Bananowo-kakaowy shake!

Uwielbiam połączenie banana z kakaem (tudzież czekoladą), dlatego też taki shake gości u mnie bardzo często (A. śmieje się, że moja dieta nie jest zbyt urozmaicona, skoro w kółko jem to samo…). Jest to jednak genialny pomysł na szybką, pyszną i bardzo pożywną przekąskę. Jedna porcja zdecydowanie wystarcza zamiast kolacji, dlatego bardzo polecam i zachęcam do spróbowania!

Uczta smaków, czyli czego warto skosztować w Izraelu

Jak zapewne już udało się zauważyć – lubię jeść! Nie byłabym wiec sobą, gdyby nie powstał post o tym, co zjadłam w Izraelu. Miałam to szczęście, że w naszym hotelu serwowali mało 'hotelowe’ i europejskie dania, dzięki czemu mogłam spróbować różnych lokalnych potraw. Choć nie potrafię większości z nich nazwać, to zupa z soczewicy czy kukurydzy wywarły na mnie duże wrażenie – aczkolwiek w Polsce raczej bym się nie skusiła… Jednak jak już między słowami wspominałam, ten wyjazd poszerzył moje horyzonty smakowe. Zapraszam do zajrzenia w nasze talerze!